środa, 7 marca 2012

Domowa "Nutella" wersja druga, ciasto na pizze, tacosy, krem z nerkowców


Na początku podzielę się z Wami zmodyfikowanym przepisem na domową "Nutellę", ponieważ zapowiadałem to już w poprzedniej notce.

Domowa "Nutella" wersja druga:
Przepis zaczerpnąłem z filmiku na YT - How to make Nutella at Home. Przystosowałem go do polskich, mniej ekskluzywnych warunków, ponieważ takie składniki jak olej z orzechów laskowych czy ekstrakt waniliowy do tanich nie należą oraz są trudniej dostępne (najławiej oczywiście nabyć w sieci). Poprzedni przepis zawierał margarynę, co w dietach "tradycyjnej" lub wegetariańskiej nie stanowi problemu, bo masła i margaryn jest zatrzęsienie, ale w wersji wegańskiej już są. Sam po Alsan muszę jechać 3 km w jedną stronę i nie zawsze jest dostawa.

Pod poprzednią notką o "Nutelli" ktoś pytał o karob jako zamiennik kakao i czy pasuje do tego przepisu. Jeszcze nigdy go nie próbowałem i dlatego nie mam pojęcia. Mam zamiar kombinować "idealny" krem orzechowy, więc na pewno sprawdzę.

Przepis z oryginalny: (przy czym filiżanki >> szklanki)
2 szklanki orzechów laskowych
1/2 szklanki kakao
1 szklanka cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki soli
3 łyżki (lub więcej) oleju z orzechów laskowych

Mój przepis:
2 szklanki orzechów laskowych [miałem 185 g także nawet niecałe wyszły]
niecałe 1/2 szklanki kakao
6-7 łyżeczek cukru pudru
5-6 łyżek oleju słonecznikowego
odrobinę mleka sojowego naturalnego [żeby krem nie był gęsty]

+-+-+-+objaśnienia+-+-+-+
Dodawajcie kakao ostrożnie, aby krem nie utracił posmaku orzechów na rzecz kakao. Poprzednim razem tak właśnie się stało i dodatek orzechów stracił sens. Nie podaje dokładnie ilości ponieważ sypałem ze szklanki zamiast liczyć łyżkami.

Mleko sojowe dodałem aby rozrzedzić krem. Dodawanie w nieskończoność oleju sprawi, że krem będzie tłusty (przez orzechy już jest) i ciężkostrawny. Mleko tego nie spowoduje. Wystarczy niewielka ilość. Nie przekombinujcie, bo wyjdzie zupa ;).

Ilość cukru zmniejszyłem, bo nie lubie słodkiego.

Dodając cukier, kakao i dolewając płynu można zwiększać ilość. Oczywiście nie w nieskończoność. Na pierwszym zdjęciu - osiągnąłem ok. 330 g kremu].

Przygotowanie:
Orzechy uprażyć w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C przez 10 minut. Przełożyć na ściereczkę i rolować by zdjąć skórkę [ czasem strasznie trudno schodzi więc pod koniec dałem takie nieobrane i nie zmieniły smaku na szczęście ]. Zmiksować na pastę [ każdy swój sprzęt zna; u mnie zostały niewielkie grudki - sam nie wiem jak to dobrze zrobić ]. Dodać kakao, cukier, olej i mleko. Dobrze wymieszać mikserem. Schłodzić.

[Krem po przygotowaniu]


[Krem po dolaniu mleka sojowego]



***


Krem z nerkowców:
Krem powstał dzięki pomysłowi na surowy majonez z bloga RAWstauracja. Chciałem go użyć jako sosu do tacosów, ale ostatecznie mi nie wyszedł, ponieważ zrezygnowałem z czosnku, którego nie lubię. To co wyszło okazało się za słodkie na miano majonezu, ale świetnie pasuje jako słodki krem do różnego rodzaju ciast. Dzisiaj chciałem upiec murzynka i przełożyć go nim, ale miałem inne zajęcia i w końcu nie sprawdziłem.

Składniki: [w oryginalnym przepisie są większe ilości]
1 szkanka nerkowców
sok z połowy pomarańczy

Przygotowanie:
Namoczyć nerkowce i zmiksować na pulpę z sokiem pomarańczowym.




***


Ciasto na pizzę "3x8":
We wtorek robiłem pizzę i udało mi się uchwycić proporcje, a nie jak najczęściej "na oko". Użyłem 3 rodzajów mąk (pszennej, razowej i płatków owsianych) i każdej po 8 łyżek. Stąd wzięła się nazwa.
Sos na pizzę pierwszy raz od dłuższego czasu DIY na bazie koncentratu pomidorowego, sosu sojowego, pieprzu, ziół prowansalskich i odrobiny wody. Dotychczas szedłem na łatwiznę dając na spód i górę ten sam keczup. Bezsensu.

Składniki:
8 łyżek mąki pszennej
8 łyżek mąki razowej
8 łyżek płatków owsianych [rozdrobnić]
sól
woda [ostrożnie, ew. dosypać mąki pszennej jeśli za rzadkie]
olej




***


Tacos:
Pomysł na obiad ze środy. Tacosy od początku do końca DIY.

Składniki: [proporcje na ok. 14 sztuk]

Ciasto:
375 g mąki pszennej
sól
szklanka wody
olej słonecznikowy

Farsz:
3 marchewki
2 pietruszki
1 seler
1 cukinia
1 papryka
1 główka sałaty

Smarowidło:
1 awokado
2 małe cebule
1 por

Przygotowanie:
Ciasto wyrobić z podanych składników. Rozwałkować na cienkie placki [ilość ciasta wg waszego uznania; rozwałkowałem na 19,5 cm średnicy i wycinałem koła pokrywką od garnka bo idealnie mieści się na patelni]. Smażyć na suchej patelni. Kłaść upieczone na przemian między ręczniki papierowe.

Warzywa obrać jeśli potrzeba i "obierać" obieraczką do samego końca - wyjdą paski. Jeśli są twarde [np. pietruszka] to w niewielkie słupki. Paprykę w paski. Poddusić na parze. Na miękko lub al dente. Jak wolicie.

Dojrzałe awokado przekroić i wydrążyć łyżką. Rozdrobnić. Przesmażyć posiekaną cebulkę i pora. Wymieszać razem.

Na placku najpierw nałożyć "smarowidło" i rozprowadzić. Następnie położyć liście sałaty i pozostałe warzywa, ew. keczup lub jakiś sos. Zawinąć.






czwartek, 9 lutego 2012

Batony owsiane



Dzisiaj, w dniu 9 lutego, jest Międzynarodowy Dzień Pizzy. Z tej okazji przedstawiam przepis na batony owsiane ;). Prawdę mówiąc nic o tym święcie nie wiedziałem i dlatego nie ma pizzy. Jestem wielkim fanem "włoskiego ciasta" i możliwe że przygotowałbym coś na tą okazję.

Batonami owsianymi zainteresowałem się z dwóch powodów. Po pierwsze lubię słodycze. Ich spożycie po przejściu na wegetarianizm bardzo ograniczyłem, ponieważ wcześniej jako mięsożerca pałaszowałem je bez opamiętania. Brak ograniczeń w spożywanych produktach nie hamowała mnie w żaden sposób. Nie chcę jednak z tej przyjemności zupełnie rezygnować. Z drugiej strony przydają się jako posiłki energetyczne przy uprawianiu sportu. Lubię jeździć rowerem i brakuje mi czekoladowych przekąsek dodających sił (chociaż banany też są dobre) i czasem z zazdrością patrze na innych.

Zainspirowałem się przepisem na Peanut butter protein bars pochodzącym z kanału kulinarnego amerykańskich kulturystów na Youtube. Kulturystą nie jestem, bo jest to sport dla mnie nużący. Niedawno sprzedałem swoje dwie sztangielki i definitywnie zakończyłem przygodę z tą dyscypilną, która nawet nie zdąrzyła się rozkręcić. Batonów nie zaszkodzi mi jednak spróbować.

Przepis minimalnie zmodyfikowałem. Zastąpiłem odżywkę białkową mlekiem sojowym w proszku. Zamiast agawy dodałem melasy z trzciny cukrowej i resztki syropu klonowego, natomiast mus jabłkowy (apple souce) dżemem morelowym. Dodałem kilka sparzonych i posiekanych w kostkę suszonych moreli. Zabrakło u mnie ekstraktu waniliowego w płynie. Dotąd nie spotkałem go w okolicznych sklepach, a z internetu nie zamiawiałem.

Konsystencja batonów jest jeszcze do dopracowania, ponieważ pomimo spędzenia kilku godzin w lodówce są nadal klejące i miękkie. Powinienem dać jednak więcej płatków albo mniej płynu.
Smak jest wyśmienity, ale dodatek mleka sojowego w proszku spowodował, że reszta smaków gdzieś się zagubiła. Autor nie wskazał ilości masła orzechowego i ja dodałem go chyba zbyt mało.

Wszystkie proporcje podaje poniżej. Reasumując zamiast batonów wyszła zmodyfikowana wersja bloku czekoladowego, który robiłem wcześniej. W chwili pisania tekstu zauważyłem, że zapomniałem dodać cynamonu.

Prawdopodobnie następnym przepisem, który zaprezentuje będzie modyfikacja domowej "Nutelli", ponieważ znalazłem inny przepis, który chcę wypróbować. Mam nadzieję, że mi wyjdzie.

Składniki:
2 szkl. płatków owsianych
1 szkl. mleka sojowego w proszku (zapewne można pominąć, ale za to dać mniej płynu lub więcej płatków)
1/4 szkl. płatków migdałowych lub posiekanych migdałów
1/4 szkl. żurawiny
1/2 łyżeczki cynamonu
3 łyżki masła orzechowego (proporcja niejasna)
1/4 szkl. syropu z agawy (lub innego - np. melasy)
1/4 szkl. płynu (mleka sojowego, migdałowego, wody itp.)
1/4 szkl. musu jabłkowego (dżemu)
1/4 szkl. czekolady 75%
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Przygotowanie:
Płatki owsiane i inne suche składniki wymieszać z bakaliami. W misce roztopić czekoladę wraz z masłem orzechowym (kąpiel wodna lub w mikrofali) i wymieszać ze składnikami mokrymi. Dokładnie wymieszać. W razie czego dosypać płatków owsianych. Konsystencja musi być bardzo gęsta - tak aby można było wyrabiać przy mieszaniu mięśnie ;). Następnie przełożyć do płaskiego naczynia wyłożonego papierem do pieczenia. Najlepiej rękami. Odstawić do lodówki na kilka godzin (min. 2 h). Po wyjęciu przełożyć na deskę do krojenia papierem do góry. Zdjąć papier i pokroić na paski dowolnej szerokości.


czwartek, 2 lutego 2012

Sajgonki



Przepis na farsz do sajgonek znalazłem na blogu Temperature. Przy okazji dowiedziałem się, że Cottien prowadzi bloga, bo przyznam że umknęło to mojej uwadze.

Jak na pierwszy raz, tylko jednej sajgonki nie udało mi się zwinąć. Do niej nałożyłem więcej farszu, ponieważ nie chciałem, żeby został (dzisiaj dojadałem) i był problem z zawinięciem. Dwie (max. 2 i trochę) łyżki na jeden papier to ilość wystarczająca w przypadku, gdy używacie papieru ryżowego Tao-tao.

Korzystając z okazji pochwalę się, że na początku stycznia stuknął mi roczek weganizmu. We wcześniejszym poście zapomniałem o tym wspomnieć. Już szukam przepisu na jakiś torcik.

Składniki w oryginale, a w nawiasach moje zmiany.

Składniki:
papier ryżowy
50 gram makaronu sojowego (dałem garść spagetti pszennego) ;)
2 marchewki
2 papryki (np. czerwona i zielona)
3 cebule
1/2 puszki kukurydzy
1/2 puszki fasoli czerwonej
trochę mrożonej fasolki szparagowej (u mnie brak)
przyprawy:
słodka i ostra papryka
curry
kurkuma
przyprawa do ziemniaków (u mnie brak)
sos sojowy (nie za dużo jeśli później będziecie moczyć w nim sajgonki)
olej

Przygotowanie:
Makaron ryżowy i spagetti przygotowuje się inaczej. Ten pierwszy wystarczy zalać wrzątkiem, a drugi trzeba gotować. Wszyscy powinni znać procedurę ;).

Cebulę, marchewkę, papryki oczyszczamy (obieramy, myjemy itp.) i siekamy w kostkę. Smażymy, a później dusimu w garnku do miękkości marchewki (al dente). Dodajemy następnie połowę fasoli z puszki i kukurydzę. Na koniec wkładamy makaron odsączony na sitku. Przyprawiamy i mieszamy.

Do miski nalewamy ciepłej wody i zanurzamy na kilka sekund płaty do sajgonek. Wyjmujemy na deskę płat. Nakładamy porcję farszu trochę niżej niż na środek. Zawijamy najpierw dół, później boki i na końcu ostrożnie rolujemy w górę. Na opakowaniu moich sajgonek był obrazek, więc nie było problemu.

Na blachę do pieczenia kładziemy papier do pieczenia i smarujemy go olejem. Kładziemy sajgonki i je również smarujemy. Pieczemy ok. 20 min w 200 st. C.

Podajemy z sosem sojowym tj. moczymy w nim sajgonki i do gęby ;).







Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Kontakt z blogerem:



Produkty wegańskie w bydgoskich sklepach